nagi lunch

chwila, gdy siedzący przy stole zastygają nad tym, co mają na widelcach

Wpisy

  • poniedziałek, 26 listopada 2012
  • poniedziałek, 29 października 2012
    • nawrócenie blogera

      I tak od słowa do słowa przeszliśmy na temat seksu. Seksu z dziwnymi osobami.
      - Komi, zawsze zastanawiało mnie jak wygląda seks z grubą, ale taką naprawdę grubą babą.
      - Mnie nie pytaj.
      - Ale poszedłbyś z taką do łóżka?
      - Jak ty pójdziesz z Basią, to ja pójdę z grubą.
      - Ale Basia jest łysa.
      - No. Mnie ciekawi jak to jest być w łóżku z łysą.
      - Ale ona ma raka i jest po chemioterapii.
      - A tam gadanie. Ważne, że jest łysa. Zarwiesz do niej?
      - Pod warunkiem, że ty bzykniesz grubą.
      - Zgoda.

      Fajne, nie? Osoba po chemioterapii jako dziwadło i perwersja. Dalej dowiadujemy się, że to było okropne doświadczenie i współczuje kobietom, które mają łysych facetów. Ja zaś współczuję autorowi tekstu, bo o ile włosy odrastają, to na głupotę nie ma lekarstwa.

      Kim jest autor? To niejaki Kominek. Bloger taki. Całość tutaj.

      Wpis jest sprzed roku, cztery miesiące później bloger szlachetnie wspiera koalicję na rzecz walki z rakiem szyjki macicy, a wzruszone czytelniczki dzielą się w komentarzach swoimi historiami. Bloger nawołuje do badań na obecność wirusa hiv; zwierza się też, że problem ten nigdy nie występował w moich związkach, bo miałem to szczęście być z kobietami dbającymi o siebie. Problem badań? - chciałoby się zapytać - czy okropnych doświadczeń seksu z kobietą chorą na raka?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a.nancy
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 października 2012 12:57
  • wtorek, 18 września 2012
  • poniedziałek, 17 marca 2008
  • piątek, 25 stycznia 2008
    • czarna wstazka

      no prosze

      czyli nie tylko ja mam wrazenie, ze

      wyżsi urzędnicy państwowi zakochali się w tym cudownym uczuciu, że jednym dekretem sprawia się, że cały naród jest smutny. Jakie to daje poczucie władzy, kiedy jednym rozporządzeniem można kreować rzeczywistość.

      I stąd między innymi biorą się zupełnie absurdalne żałoby narodowe ogłaszane 20 razy częściej, niż za normalniejszych czasów. Ich absurd polega na tym, że po pierwsze codziennie więcej ludzi ginie na skutek samobójstw, morderstw i wypadków drogowych, a po drugie dlatego, że śmierć 20 oficerów lotnictwa jest niezaprzeczalnie tragedią, ale jaki ma ona wpływ na funkcjonowanie narodu? Dokładnie taki sam, jak śmierć handlarzy gołębi, śmierć ofiar tsunami w Azji Południowo-Wschodniej czy śmierć 23 górników w kopalni Halemba. Żaden.
      [link]

      ale to takie proste "sprawic, ze narod jest smutny"

      moj znajomy jest smutny, bo wybieral sie z dziewczyna do teatru, a przedstawienie odwolali

      maturzysci sa smutni (to chyba gruby eufemizm), bo studiowki stoja pod znakiem zapytania

      w sumie to ja jestem smutna najmniej, bo siedze za granica i tutaj place podatki, wiec fakt, ze

      bliscy wszystkich 20 oficerów, którzy zginęli w katastrofie wojskowego samolotu w Mirosławcu, otrzymają pomoc finansową. Każdy z oficerów zostanie też pośmiertnie awansowany na wyższy stopień. (...) uruchomione zostaną zapomogi w wysokości 15 tys. zł.

      [link]

      niespecjalnie mnie dotyczy. chociaz moge sobie wyobrazic lepsze wykorzystanie dla 300.000 pln.

      a ja bym chciala oglosic euforie nrodowa. okazja na pewno sie znajdzie predzej czy pozniej. ja bym chciala zobaczy, zamiast czarnej wstazki na allegro, wstazke w barwach optymistycznych (teczowa? to by chyba oznaczalo zbyt wiele). piknik z darmowym piwem i kielbaskami dla wszystkich :) naladowany optymizmem narod moze lepiej znioslby kolejna zalobe. bo jest czas postu i czas karnawalu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „czarna wstazka”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a.nancy
      Czas publikacji:
      piątek, 25 stycznia 2008 09:13
  • środa, 12 grudnia 2007
    • co moglabym dostac na gwiazdke...

      ...wedlug merlin.pl?

      tak sobie grzebie w poszukiwaniu prezentow (oraz ksiazek, ktore wreszcie sobie kupie jak bede w pl. bo jeszcze nie zglupialam, zeby zamawiac wysylke za granice i placic 2x wartosc ksiazki).

      merlin.pl przedstawia na swojej stronie propozycje prezentow. w rozmaitych kategoriach, wg wieku, osobowosci (!), itp. a w kategorii "dla zony/dziewczyny" takie m.in. atrakcje:

      - Urządzenie do czyszczenia podłóg Kärcher SE 3001 (dziwacznie sie nazywa, ale chodzi o odkurzacz. idealny dla konserwatorki powierzni plaskich)

      - Urządzenie czyszczące strumieniem pary Kärcher SC 1052 (bardziej luzacki odkurzacz)

      - Interaktywna książka kucharska PL (czyli taka ksiazka kucharska 2.0. idealna dla tych, co przez zoladek do serca)

      - Stanowisko do prasowania Kärcher IS 801 profi (moje stanowisko wobec prasowania jest jednoznacznie negatywne)

      - Bądź Piękna - Fitness dla Ciebie (misiu chcialby, zeby jego sloneczko zrzucilo troche tluszczyku?)

      ze co, ze niby przesadzam? bo w kategorii "maz/chlopak" tez jest ksiazka kucharska? jasne, ze jest. mafijna.

      Propozycja nie do odrzucenia dla miłośników dobrej, włoskiej kuchni.

      Zobacz, co jedzą członkowie mafii i zrób to sam. "Mafijna książka kucharska" z wdziękiem łączy proste, tradycyjne przepisy i anegdoty z dziejów Cosa Nostry.

      Autor proponuje 12 typowych mafijnych menu - od przystawek, przez dania główne, po desery.

      Każdy z przepisów nawiązuje do historii mafii i jej zwyczajów. Przepisy - jak to w kuchni włoskiej - są łatwe, a efekt doskonały. Z przyrządzeniem dań poradzi sobie każdy.

      Doskonały prezent dla prawdziwego mężczyzny.

      czyli "prawdziwy mezczyzna" bedzie sie swietnie bawil czytajac "anegdoty z dziejów Cosa Nostry" i zglebiajac "historie mafii i jej zwyczaje", przyrzadzajac przy okazji 12 prostych (w krotkim tekscie podkresla sie to 3 razy) obiadow, czym wzbudzi nieklamany zachwyt "dziewczyny/zony", ktora w miedzyczasie z pomoca interaktywnej ksiazki kucharskiej zajmie sie "planowaniem menu na caly tydzien",  wykonywaniem "notatek i list zakupow", "analiza skladnikow odzywczych" i innymi pozytecznymi zajeciami, ktore tak na oko trwaja kilka razy dluzej niz przygotowanie obiadu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a.nancy
      Czas publikacji:
      środa, 12 grudnia 2007 22:08
  • wtorek, 04 grudnia 2007
  • niedziela, 02 grudnia 2007
    • odgrzewane kotlety

      1. byla sobie kiedys pewna pol-formalna grupa, zajmujaca sie mnostwem nawet ciekawych rzeczy, organizujaca wspolne wyjazdy i inne takie. grupe trafil szlag, pod wplywem spolotu rozmaitych okolicznosci zyciowych, niektorych bardzo przykrych. i oto po latach powstalo forum, majace na celu zebranie ich - nas - znowu razem. i pomysl zrobienia czegos razem.

      w sumie dlugo zastanawialam sie, czy przyjac zaproszenie. bo nieszczegolnie chcialo mi sie pamietac o przykrych okolicznosciach zyciowych. bo jestem aspolecznym potworem. bo nie umiem podtrzymywac dialogu w klimatach slodko-pierdzacych z kims, kto kiedys twierdzil, ze nie chce mnie znac, ani z kims, czyjego imienia nie pamietam i kogo nie poznalabym na ulicy, ani... ani... bo jestem aspolecznym potworem, o czym powszechnie wiadomo.

      ale przyjelam.

      2. przyjaciel zarejestrowal sie na naszej-klasie i namawial mnie, zebym tez zajrzala. bo ponoc to zabawne. w sumie dlugo troche krocej sie zastanawialam. bo nie umiem podtrzymywac dialogu w klimatach slodko-pierdzacych z kims, z kim laczy mnie wylacznie to, ze przez pare lat siedzielismy na tych samych lekcjach. albo i nie, bo wagarowalam. bo jestem aspolecznym potworem, o czym powszechnie wiadomo.

      ale sie zarejestrowalam. 

      3. i nie wiem, co dalej.

      4. zastanawia mnie, skad ten ped do odgrzewania starych kotletow znajomosci. teza jest taka:

      - jak sie ma -nascie lat, krag znajomych/kumpli/ziomali/przyjaciol jest najwazniejsza rzecza na swiecie. albo prawie najwazniejsza

      - jak sie ma lat 20+, pojawiaja sie inne rzeczy wazne: zwiazek, studia, praca itp.

      - jak sie ma lat 30+, zaczyna sie dostrzegac, ze skupienie na sprawach z punktu powyzej zaowocowalo drastycznym ograniczeniem kregu znajomych. ze nie ma z kim pogadac. ze nawet jak jest ktos obok, to wydaje sie (wydaje sie) strasznym nudziarzem w porownaniu z nami i naszymi ziomami... kiedy mielismy -nascie lat. ups.

      (a przy okazji, my tez wydajemy sie tej osobie nudziarzami w porownaniu... itp.)

      - i sobie idealizujemy to i owo.

      5. tyle, ze dawni ziomale zapewne tez zostali nudziarzami.

      a nawet jesli nie, to co mnie wlasciwie laczy z kims, kogo nie widzialam od kilkunastu lat? ile mozna wspominac dawne czasy? ja w ogole nie mam ochoty wspominac, bo duzo lepiej bawie sie teraz. i podejrzewam, ze wszyscy sie zmienilismy. poszlismy w rozne strony. zmienilismy poglady, zainteresowania, podejscie do zycia. no to ja wole przyjaznic sie z ludzmi, ktorzy teraz maja poglady, zainteresowania i podejscie do zycia zblizone do moich. chociazby dlatego, ze nie musze odpowiadac na glupie pytania i tlumaczyc sie, dlaczego zyje tak, jak zyje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „odgrzewane kotlety”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a.nancy
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 grudnia 2007 21:22
  • poniedziałek, 29 października 2007
  • środa, 24 października 2007